Zamiana rewaloryzacji z obowiązującej dziś procentowej na kwotową
będzie - zdaniem Giertycha - "elementem sprawiedliwości
społecznej".
Ci, którzy mieli dotychczas podwyżki związane z
rewaloryzacją na poziomie kilkudziesięciu złotych, otrzymają
podwyżki w wysokości 200 zł, a ci, którzy mieli podwyżki na
poziomie 600-700 zł, również otrzymają podwyżkę w wysokości 200
zł - powiedział
Giertych na konferencji prasowej.
Zaznaczył, że będzie to sprawiedliwe w odniesieniu do osób, które
"w okresie komunistycznym z różnych powodów, bardzo często
politycznych, nie mogły zajmować wysokich stanowisk" i tym samym
nie mogły otrzymać wysokich emerytur i rent.
Jak podkreślił, zmiana rewaloryzacji nie pociągałaby za sobą
dodatkowych kosztów.
Oznacza to, że pulę pieniędzy, którą mamy na
podwyżki rent i emerytur, dzielimy nie na zasadzie procentowej,
tylko kwotowej - powiedział.
Lider
LPR zaznaczył, że z projektem dotyczącym rewaloryzacji
wiąże się "inicjatywa odebrania majątku organizacjom
postkomunistycznym". Jak dodał, chodzi o różne organizacje, w tym
Związek Nauczycielstwa Polskiego, a dotyczy kwoty około 12 mld zł.
Według Giertycha, odebrany majątek "osiągnięty w okresie
komunistycznym" należy przekazać na wypłatę dla emerytów.
Drugi projekt ustawy, który zamierza złożyć LPR, dotyczy kobiet,
które wychowują przynajmniej dwoje
dzieci i korzystają z urlopów
wychowawczych i macierzyńskich. Liga proponuje, żeby do
emerytury
kobiety te otrzymywały co miesiąc dodatek z tytułu wychowania
dzieci w wysokości po 50 zł na jedno dziecko.
Koszty wprowadzenia tej ustawy to - według Giertycha - "kwestia
znacznych środków, ale płaconych w następnych latach".
To dotyczy
osób, które dzisiaj mają dzieci, a emerytury będą pobierały za
jakiś okres czasu - zaznaczył.
Jak powiedział obecny na konferencji poseł LPR Andrzej Mańka, ta
ustawa jest "próbą docenienia pracy kobiety 'na drugim etacie'".
Kobieta poświęcając się macierzyństwu, idąc na urlopy wychowawcze
i macierzyńskie, traci w stosunku do mężczyzny na emeryturze.
Powinniśmy tę stratę emerytalną wyrównywać. To bardzo korzystne
rozwiązanie dla polskiej rodziny - powiedział Mańka.
Jest to dosyć duży koszt dla budżetu państwa, ale myślę, że
konieczny do poniesienia, jeżeli faktycznie mamy wprowadzać
elementy polityki prorodzinnej - dodał.
Dodatki nie należałyby się kobietom, które wychowały jedno
dziecko.
Mamy głęboki regres, jeśli chodzi o demografię i musimy
stwarzać takie warunki, które poza tym, że kobiecie wyrównywałyby
pewne straty, działałyby w kierunku zwiększenia tej dzietności -
tłumaczy Mańka.
Według Giertycha, projekt ustawy jest dowodem na to, że "Liga
Polskich Rodzin stawia na kobiety".
Postanowiliśmy, że nasze
działania w związku z obecną sytuacją społeczną w Polsce będą
nacechowane tym, aby ze wszystkich sił starać się pomoc polskim
kobietom w ich trudnym nieraz położeniu ekonomicznym, prawnym i
pod każdym innym względem - powiedział prezes Ligi.